newpokemonworld

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2025-06-15 14:04:15

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Mroczne cienie - gra Olivera

Było wcześnie rano, czułeś poranny chłód ale nie to Cię obudziło, nie był to też deszcz pukający w materiał namiotu, nie było to nawet szare światłow schodzącego słońca...ale było to światło, dziwne, fioletowe. Mocny wiatr na chwilę nieco uchylił poły namiotu, na wytarczająco długo żebyś ujżał dwudziestoparo letniego chłopaka kucającego pod kawałkiem materiału na tyczkach robiącym za prowizoryczny dach, jego blond włosy zlepiły się w strąki, prawdopodobnie jeszcze przed chwilą chodził po deszczu. To był Fen, rozpoznałeś jego drobną budowę nawet gdy kucał do Ciebie tyłem, dopiero po chwili zauważyłeś, ze chłopak kuca nad kociołkiem z którego unosiła się para,a pod kociołkiem...siedział mały Litwicka, którego płomień był źródłem fioletowego światła. Fen kiedyś opowiadał Ci o tym pokemonie, z tego co pamiętałeś to wyciągnął chłopaka z jakichś bagien.

Offline

#2 2025-06-17 20:08:22

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.89

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen uchylił nieco powiekę, czując najpierw chłód… a zaraz potem coś, co wcale nie było zimne. To dziwne światło wślizgnęło się do namiotu jak złodziej – nie drażniące, ale zbyt obce, żeby je zignorować. Fioletowy blask łaskotał jego policzek, odbijał się w metalowym oku noża przy pasku. Przez ułamek sekundy pomyślał, że może to znowu halucynacje… ale nie. Zorua obok poruszył się niespokojnie. To znaczyło, że coś naprawdę było nie tak.

Gdy wiatr szarpnął materiał namiotu, Kaelen uniósł się na przedramionach, z mięśniami napiętymi jak u drapieżnika, który dopiero co się obudził, ale już wie, że zaraz pójdzie w ruch. Przez rozchyloną połę dostrzegł znajomą sylwetkę — Fen. Ten cholerny, mokry dzieciak.

Z kociołka unosiła się para, a płomień Litwicka pod spodem rzucał purpurowe cienie na błoto i twarz Fena. Jego włosy były kompletnie przemoknięte, przylepione do szyi. Siedział pochylony, kucał, jakby nie wiedział, że w tej pozycji wygląda… aż zbyt prowokująco.

Kaelen przez dłuższą chwilę tylko patrzył. Mrużył oczy, badawczo, z cichym, bezgłośnym mruknięciem. Na jego twarzy pojawił się ten charakterystyczny półuśmiech – drwiący, zmęczony, ale cholernie pewny siebie.

Głos miał niski, lekko chrapliwy od porannego milczenia:

> — Fen… mówiłem ci już, żebyś nie budził mnie tym swoim słodkim dupkowaniem przy ogniu… bo kiedyś naprawdę wsadzę ci coś między te uda, i to nie będzie Litwick.



Zorua prychnął. Kaelen przeciągnął się leniwie, każda linia jego ciała napięła się pod płaszczem. Wysunął się z namiotu jak cień, bose stopy lądując cicho w błocie. Podszedł bliżej chłopaka, stając tuż za nim.

Nachylił się nisko, usta tuż przy uchu Fena:

> — No, powiedz mi, czo tu kombinujesz, zanim cię przewrócę na ten brej i przesłucham dokładnie. Bo wyglądasz jakbyś coś przede mną ukrywał… albo prosił się o karę.???

Offline

#3 2025-06-18 16:38:24

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Chłopak spuścił głowę, tak,że mokre włsoy przysłoniły mu twarz, dobrze wiedziałeś,że się zarumienił, robił to często,a  Twoje niewybredne teksty jeszcze bardziej go zawstydzały. Odsunał się na bok odsłaniając Ci kociołek pełen czegoś co wyglądąło jak gulasz albo inna potrawka, do Twoich nozdrzy dotarł przyjemny aromat.
-Kończą nam się zapasy, nazbierałem trochę grzybów, ziół i jadalnych korzeni, użyłem też suszonego mięsa na wkładkę- Czasem zapominałeś,że mimo młodego wyglądu Fen nie jest dzieciakiem, co więcej jest świetnym survivalowcem...dopóki nie trzeba użyć siło, chociaż i w walkach pokemon też dawał sobie radę-Pomyslałem,że będziesz głodny...nie chciałem Cię obudzić...przepraszam-Fen posmutniał, nie musiałeś widzieć jego twarzy by być pewnym,że zrobił oczy szczeniaczka...które niestety bardzo dobrze działały

Offline

#4 2025-06-18 19:11:26

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.89

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen parsknął pod nosem, rozbawiony i jak zwykle nie do końca litościwy. Jego spojrzenie zatrzymało się na odsłoniętym kociołku, para unosiła się gęsto, niosąc ze sobą aromat dzikiego tymianku, podsuszanego mięsa i czegoś, co pachniało niemal domowo. Przez chwilę nie mówił nic — tylko patrzył na Fena, który teraz wyglądał jak przemoczone, zarumienione cudo. Typowy jego Fen.

Cholera, Fen… nie dość, że śpisz jak aniołek po egzorcyzmie, to jeszcze gotujesz jak rozpustna kuchareczka w obozie dla zbłąkanych najemników. Gdybym nie wiedział, że umiesz rozpoznać trujące grzyby, uznałbym, że próbujesz mnie otruć... przez żołądek do trumny, co?



Przykucnął obok niego, sięgając po łyżkę, która grzała się na płaskim kamieniu. Zanurzył ją w potrawce i dmuchnął lekko, zanim spróbował.

Zamruczał głęboko z zadowolenia, przytłumione, niemal zwierzęce brzmienie, jakby coś w środku niego uznało to za dokładnie to, czego potrzebował o tej przeklętej porze.

Tłuste, gorące i wyraziste… jak twoja dupa, kiedy się schylasz po wodę z rzeki.



Bez uprzedzenia pacnął Fena otwartą dłonią w pośladek — głośno, solidnie, tak żeby echo poniosło się po mokrym obozowisku. Nie z bólu — z tego zaskoczonego dźwięku, który Fen zawsze wydawał, gdy się tego nie spodziewał.

> — Dziękuję, kuchareczko. Naprawdę miło z twojej strony, że troszczysz się o mojego wygłodniałego fiuta... znaczy żołądek.



Uśmiechnął się złośliwie i oblizał łyżkę, zanim ją odłożył. Potem spoważniał nieco, choć jego ton nadal miał w sobie to przewrotne ciepło.

> — No dobra, przypomnij mi, co mamy dziś do zrobienia, zanim znów znajdziesz jakąś zapomnianą świątynię, w której coś będzie próbowało ci wyżreć duszę przez oczy.



Przeciągnął się i spojrzał w stronę chmur zalegających nisko nad koronami drzew.

> — I tak swoją drogą… musimy wrócić do miasta. Kończą się zapasy, a nie chcę żreć twoich „jadalnych” korzonków przez kolejne trzy dni. Potrzebuję porządnego noża do rytuałów, ty pewnie jakiegoś zwoju czy innego dziwactwa… a Zorua ostatnio zbyt często próbuje mnie ugryźć w kostkę. Znaczy: wszyscy czegoś potrzebujemy.



Odwrócił się jeszcze raz do Fena, tym razem nieco łagodniej.

> — Ale serio… dobra robota. Tylko następnym razem budź mnie wcześniej. Nie chcę przegapić widoku jak biegasz mokry po lesie. Może ci nawet ręcznik podrzucę… albo i nie.

Offline

#5 2025-06-18 21:01:08

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Fen zarumienił się jeszcze bardziej gdy go klepnąłeś, trochę za późno rozpoznałeś,że nie jest to kolejny uroczy rumieniec, chłopak robił się zły, chyba zacząłeś przekraczać pewną granicę.
-Po pierwsze-Zaczął i z niezwykłą siła jak na jego drobne ciało wyrwał Ci łyżkę-Musimy uzupełnić zapasy, kończy nam się nei tylko jedzenie ale i pitna woda,a nie możemy pić lesnej deszczówki, za dużo trujących pyłków pokemonów na liściach-Zamieszał jeszcze raz potrawę i zaczął ją nakładać do miski, niby zachowywał się normalnie ale słyszałeś,że jego głos się obniżył, humor Fena potrafił się zmienić na prawde szybko-A po drugie nie mammy żadnych informacjach i cieniach czy opętaniach w okolicy, warto by popytać w jakimś mieście może ludzie słyszeli jakieś plotki, najbliższe miasto to...chyba Eterna, mają tam salę gimnastyczną więc na pewno zjeżdża tam sporo trenerów....swoją drogą...nie myślałeś o powiększeniu drużyny?-Wskazał na Zoruę po czym podał Ci Twoją porcję-Nie wątpię w siłę Zoruy ale to może być trochę zamało w walce z silnym duchem-
W tym momencie Zorua przemienił się w mjniaturkę Fena i zaczał go przedrzeniać "To mOsZe bYć TrOcHe ZaMaUo w WaLcE Z sIlNyM dUhEm", pokazał prawdziwemu Fenomi język i znowu zamienił się w siebie.

Fen uniósł tylko brew
-Jaki trener taki pokemon-Mruknął chłopak i nałożył sobie porcję jedzenia

Offline

#6 2025-06-19 00:28:58

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.89

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen przyjął swoją miskę z pozornym spokojem, choć w oczach błysnęło mu to dobrze znane, ciężkie napięcie — nie gniew, nie urażona duma… coś znacznie bardziej niepokojącego. Obserwował Fena uważnie, jakby ważył jego słowa, ton, każdy gest. Wreszcie usiadł na rozłożonym kawałku skóry, powoli mieszając zawartość miski łyżką, którą wyjął z własnej kieszeni — na wypadek takich właśnie nastrojów.

> — Gdybyś był silniejszy, może nawet bym się ucieszył z tej zuchwałości — mruknął chłodno, tonem ostrym jak krawędź jego noża. — Ale jak następnym razem jeszcze raz wyrwiesz mi coś z ręki, to sam polecisz po wodę… na czworakach.



Zorua zamilkł i zsunął się nieco bliżej Kaelena, już w swojej prawdziwej formie, jakby wyczuł napięcie. Fen też zamilkł — nie przestraszony, ale czujny. Ich relacja zawsze balansowała między dominacją a troską, ale czasem chłopak zapominał, że Kaelen nie był jednym z tych miękkich trenerów z reklam Ligi.

Po chwili Kaelen odetchnął ciężko i spojrzał na misę z jedzeniem, potem z powrotem na Fena.

> — Ale masz rację — przyznał niechętnie, z twardym przytakiem głowy. — Drużyna wymaga wzmocnienia. Zorua to piekielnie sprytna bestia, ale na dłuższą metę nie pociągniemy w duecie. Jeśli Eterna faktycznie tętni plotkami i trenerami, to może coś wywęszymy. Duchy nie zawsze siedzą w ruinach. Czasem lubią tłumy.



Zamilkł na chwilę i podniósł wzrok na mokry materiał nad ich głowami. Wiatr przynosił zapach deszczu i chłodu, jakby pogoda też chciała ich wygnać.

> — Zbierajmy się. Zjemy i ruszamy. Lepiej dotrzeć do Eterny zanim kolejna mgła coś nam... wypluje pod nogi.



Przez chwilę w jego głosie słychać było cień czułości, ale szybko zamaskował go oschłym tonem:

> — Dzięki za żarcie. Smakuje dobrze. Tyle.



Wstał i zaczął zwijać namiot z wprawą człowieka, który spał już w tysiącu takich obozowisk. Ruchy miał szybkie, twarde, jakby każda czynność była przygotowaniem do walki. Po krótkiej chwili, nie patrząc nawet w stronę Fena, dodał jeszcze:

> — I nie rób więcej tej miny zranionego Poochyeny. Jak się obrażasz, to przymniej powiedz co leży Ci na serduchu.

Offline

#7 2025-06-19 14:05:26

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Chłopak zacisnał zęby, widziałeś,że miał wiele do powiedzenia. wiedziałeś też,że gdyby nie on nie miałbyś co liczyć na ciepłe posiłki,a  co najwyżej na suszone mięso i ewentualnie to co sam upolujesz. Fen wypłukał naczynia deszczówką i wyczyścił je piaskiem po czym spakowął wszystko do swojego bagażu, równie wprawnie jak Ty zwinął prowizoryczny dach i po chwili był gotów do drogi. Jego ekwipunek znacznie różnił się od Twojego, podczas gdy Ty nosiłes ze sobą głównie broń, on dźwigał ze soba zwoje,świece,amulety,sznurki i pełno inncyh przemiotów składających się na rózne rytuały, wiedziałeś,że potrafił wypędzać duchy i wyciagac je z ludzi ale nigdy nie widziałeś tego na własne oczy. Chłopak wycofał swjego litwicka do pokeballa i wskazał gdzieś w głąb lasu
-Miasto Eterna jest w tamtym kierunku, na wschodzi, przy dobrym tempie powinniśmy tam dotrzeć nie póxniej niż za godzinę...i chyba nawet pogoda nam się poprawia- Miał rację, osttanie zbłakane krople jeszcze zsuwały się z liści,a  przez zieloną gęstwine nad waszymi głowami zaczęły się przebijac promienie porannego słońca. Ku Twojemu zdziwieniu chłopak podszedł do jakiegoś wielkiego liścia w którym zebrała się deszczówka, przedziurawił go od spodu i przytknął do niego dużą, szklaną fiolkę, do której zaczął spływać pyłek w wielu odcieniach fioletu zmieszany z wodą.
-Mówiłem,że jest tu dużo trującego pyłku, a ten jest mieszanką od różnych pokemonów-Powiedział zatykając filkę korkiem i chowając ją do bocznej kieszeni plecacka-Nie wiadomo kiedy się przyda...to co...idziemy?

Offline

#8 2025-06-19 15:24:51

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.89

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen dokończył pakowanie bez zbędnych słów, choć co chwila zerkał kątem oka na Fena — widział to napięcie w jego ruchach, tę zaciętą szczękę, kiedy chłopak wypłukiwał naczynia. Wiedział, że przesadził. Ale równie dobrze wiedział, że czasem Fen musiał zostać przypomniany, kto tu naprawdę zdziera skórę z duchów i kto prowadzi, gdy zaczyna się ciemność.

Gdy Fen zebrał pyłek i opatrzył fiolkę z tą niemal chirurgiczną precyzją, Kaelen pozwolił sobie podejść bliżej. Spojrzał na fioletowy płyn i uniósł brwi z uznaniem.

> — Wiesz… jesteś bardziej przebiegły niż połowa tropicieli, których spotkałem. Nawet nie sądziłem, że umiesz odfiltrować taki syf. Z tej brei można pewnie uwarzyć coś, co zatrzyma nawet Banette’a w połowie krzyku.

> — Więc… co ty taki nie w sosie, co? Przecież wiesz, że nie rzucam tymi tekstami, żeby cię zranić. Znasz mnie. Gdybym cię nie szanował, już dawno zostawiłbym cię gdzieś na cmentarzu z jakimś Ghastlym w tyłku.



Uśmiechnął się krzywo, ale bez tego złośliwego błysku. Był to jeden z tych rzadkich momentów, gdy maska Kaelena nieco się uchylała. Zamilkł na chwilę, nie oczekując odpowiedzi — bo z Fenem nie zawsze trzeba było mówić. On i tak rozumiał więcej niż mówił.

Potem wstał, przeciągnął się z głuchym trzaskiem kręgosłupa i zarzucił płaszcz.

> — Dobra, prowadź, zanim znów powiesz, że nie umiem znaleźć drogi bez śladów krwi.



I ruszył za Fenem, milcząc, zostawiając za sobą wilgotne ślady stóp na błotnistej ścieżce. Nie oglądał się za siebie. Nie musiał. Wiedział, że Fen tam będzie — tak jak zawsze.

Offline

#9 2025-06-19 15:47:41

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Plamki światła przebijające się przez gęste korony drzew sprawiało,że las nabierał tajem,niczego wyrazu, nie złowrogiego i ponurego jak zwykle w trakcie waszych przygód ale bardziej jak puszcza z basni. Słyszałeś, że las budzi się do zycia dookoła było słychać dźwięki pokemonów poukrywanych dookoła w krzakach i norach, kilka razy jakiś ptak przeleciał wysoko nad wami, innym razem coś przebiegło błyskawicznie od krzaka do krzaka, jednak nie było to nic niezwykłego w takim miejscu. Fen szedł przodem i mruczał coś pod nosem ściskając w dłoni dziwny przedmiot. Wiedziałeś, ze Fen ściska amulet i mruczy zaklęcia, które mają wykrywac i odstraszać cienie, był ostrożniejszy niż mogło się wydawać, to zwykle dzieki niemu mogliście się przygotować na atak wrogich duchów. Nagle coś mocno zaszeleściło w pobliskich krzkach, jakby czaiło się do ataku. Fen zatrzymał się ale nie wyglądął na zaniepokojonego, więc na pewno nie było to nic paranormlanego.

Offline

#10 2025-06-19 18:16:53

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.89

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen szedł krok za Fenem, z rękami nonszalancko opartymi o pas, ale oczy miał czujne. Ruchy jego były płynne, przyczajone, jakby mimo całej pozornej swobody każdy mięsień był gotów do akcji. Zorua trzymał się blisko, niemal w cieniu jego nóg — jak cień, który miał własne kły.

Gdy usłyszał nagłe poruszenie w krzakach, Kaelen natychmiast przesunął dłoń do pasa, gdzie jeden z jego noży już czekał, palce zawisły nad nim z niemal rytualną precyzją. Drugą ręką lekko uniósł poły płaszcza, dając sobie więcej swobody. Ciało napięte, oczy w ruchu. Fen stanął, ale jego spokój był jak cichy znak — to nie duchy.

Kaelen przysunął się bliżej, pochylił lekko głowę i szepnął niskim, miękkim tonem, który ledwo przebijał się przez świergot ptaków:

> — Wiesz co to? Znowu jakiś rozbrykany Buneary, czy może tym razem coś większego, co uzna nas za śniadanie?



Jego oczy cały czas błądziły między koronami drzew, cieniami krzewów i ziemią — jak łowca, który nauczył się ufać własnym zmysłom bardziej niż mapie.

Po chwili, bez odwracania wzroku, rzucił jeszcze ciszej:

> — Jak to znowu jakiś dziki Trubbish, to przysięgam, że tym razem ty go nosisz do miasta… w torbie. Nie będę śmierdział jak śmietnik z Veilstone drugi raz w tym tygodniu.



Zorua na te słowa prychnął bezgłośnie i lekko poruszył się w bok, gotowy do skoku. Kaelen nachylił się jeszcze niżej, niemal do poziomu Fena, spojrzał na jego amulet, potem na twarz.

Offline

#11 2025-06-20 16:26:15

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

-Za małe na cżłowieka, więc zapewne pokemon-Chłopak poniudł z ziemi jakiś kamień i zanim zdażyłeś zareagowac rzucił go w trzesące się krzki,z  których niemal natychmiast wyskoczyły dwa pokemony, jeden z nich przypominał fioletową ropuchę, miał pomarańczowe policzki i wzrok utkwiony w was bez mrugania jakby gotowy do ewentualnej walki, byłes prawie pewien,że to Croagunk, drugim był robaczy pokemon wyglądający jakby założył czerwony czerwony frak na swoje dosyć okrągłe ciało, miał rozbiegany wzrok jakby nie do końca wiedział co tu robi, jeśli pamięć Cie nie myliłe był to Kricketot.
.
.
.

croagunk.gifkricketot-f.gif

Oba pokemony wpatrywały się w was i jak na razie nie szykowały się do ucieczki, jeden ze względu na bojowe nastawienie, drugi raczej ze strachu.

-O widzsz, własnie mówiliśmy o powiększeniu drużyny, co Ty na to Któryś wpadł Ci w oko?-Zapytał Fen wskazując pokemony, sam sięgając już po pokeball z Litwickiem

Offline

#12 2025-06-20 18:10:44

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.90

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen parsknął krótkim śmiechem, mrużąc oczy z rozbawieniem:

> — Serio, Fen? -- Czy ten kamień miał je odstraszyć zapachem twoich palców, czy celowałeś w perfekcyjny Stone Miss? ? Bo jeśli to ta druga opcja, to jednak musisz popracować nad celnością, kuchareczko-szamanie.



Szybkim, płynnym ruchem wysunął wolny Pokéball spomiędzy palców i zerkając na wojowniczą ropuchę, uśmiechnął się szerzej:

> — Ten fioletowy twardziel z pomarańczowymi wtyczkami… podoba mi się jego bezczelne spojrzenie. Croagunk pasuje do naszej małej, toksycznej rodzinki. ?✨



Odwrócił głowę w stronę Fena, puszczając mu zadziorne oczko:

> — Kricketot jest słodki, ale ty już masz dość słodyczy w tych kościstych ramionach, skarbie. Wezmę ropuchę – niech nauczy Zoruę kilku brudnych sztuczek. A ty? Może zatrzymasz tego skrzypka na kołeczkach, żeby grał ci serenady przy gotowaniu? ?



Zaraz potem, nie spuszczając Croagunka z oczu, wykonał lekki, pewny rzut Pokéballa, gotów przywitać nowego kompana w drużynie.

Offline

#13 2025-06-20 20:16:37

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

-Nie-Fen wywrócił oczami-Chciałem je wypłoszyć z krzaków i jak widać zadziałało

Rzuciłeś pokeballem w Croagunka,a ten....uderzył w niego łapą i wbił w mokrą ziemię. Ropucha popatrzyła na Ciebie bezczelnie i napełniła policzki z głośnym "Crooo", co brzmiało jak coś w stylu "Jaja sobie robisz, nie?"

-Jaja sobie robisz, nie?-Powiedział Fen i uwolnił Litwicka z pokeballa-Nie wiesz,że pokemona trzeba zmęczyć przed złapaniem? Przecież to podstawy...Litwick użyj Ember na Kircketiocie-Wydał polecenie,a, pokemonśiweczka wystrzelił w świersza garść kulek żaru, które mocno zapiekły przeciwnika w odwecie ten zaszarżował na Liwticka i...przeniknął przez neigo
Fen przekrzywił głowę i pokręcił nią
-Tackle, tak? Ruchy typu normalnego nie zadziałają na pokemona ducha-Uśmiechnął się z lekkim politowaniem jakby zahęcając przeciwnika, żeby spróbował czegoś innego

Offline

#14 2025-06-20 20:36:34

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.90

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen prychnął, kręcąc głową:

> — Serio, myślałem, że ta nadęta ropucha sama wskoczy do kulki, ale skoro woli udawać twardziela… to ją zmiękczymy. ?



Uniósł dłoń, a Zorua natychmiast pojawił się u jego stóp—futro nastroszone, ogon nerwowo drgający.

> — Zorua, pokazujemy mu, gdzie raki zimują. Leer – niech spłynie z niego cała odwaga!



Zorua syknął, oczy rozjarzyły się czerwonym blaskiem. Croagunk, trafiony spojrzeniem, cofnął się pół kroku; drgnęły mu policzki, jakby nagle stracił rezon.

> — Teraz Astonish – z pełnym impetem!



Lis wystrzelił naprzód, zostawiając za sobą smugę białej iluzji; pojawił się tuż przy Croagunku niczym zjawa i walnął go łapą w bok głowy. Ropucha zacharczała, zatoczyła się i próbowała kontrataku, ale Zorua płynnie uskoczył.

> — Nie daj mu złapać oddechu! Scratch, potem od razu finta – Użyj iluzji i wskocz mu na grzbiet!



Zorua rozmył się w powietrzu, klon iluzji pojawił się z lewej, prawdziwy z prawej; pazury przecięły powietrze, zostawiając drobne, bezkrwawe rysy na fioletowej skórze. Croagunk warknął i chwiejnie uklęknął w błocie, upychając łapę w ziemię dla równowagi.

Fen tylko gwizdnął z uznaniem, Litwick kontynuował swój pojedynek z Kricketotem w tle.

> — Dobra, ropuszko, starczy ci bujania. Zorua, jeszcze raz Astonish, pełna moc!



Potężny uderzeniowy podmuch wywołany przez Zoruę sprawił, że Croagunk klaśnięciem ostatecznie padł na kolano, dysząc ciężko. Kaelen sięgnął po świeżą kulę.

> — Teraz już wiesz, kto tu rozdaje karty. Grzecznie do środka. ?



Rzucił Pokéball w osłabionego Croagunka – metaliczne kliknięcie, czerwona poświata wciągnęła ropuchę do środka, a Zorua wylądował obok Kaelena, liznął łapę i wydał triumfalne „Zor!”

Kaelen spojrzał bokiem na Fena, uśmiechnął się zuchwale:

> — Widzisz? Trochę brutalnej perswazji i działa. Masz rację: podstawy trzeba znać… ale styl to już moja specjalność. ?

Offline

#15 2025-06-20 21:00:33

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

-Mówisz?-Skinienie głowy chłopak wskazał na pokeballa, który trząsł się w błocie by po chwili się otworzyć,z promienia światła wyskoczył poobijany i wściekły Croagunk, uśmiechnął się drwiąco patrząc na Zoruę, chwycił grudę błota i rzucił ja prosto w oczy lisa, to był ewidentny Mud-Slap, po chwili kształt Croagunka rozmazał się i pokemon znalazł się przy Zoruie i uderzył go w brzuch, natychmiast rozpoznałeś Astonish, którego chgwilę wcześniej użył Twój pokemon, skubaniec kopiował Twoją taktykę, co gorsza, ten ruch miał przewagę nad Twoim pokemonem. Croagunk odskoczył w tył i wystzrelił serię fioletowych igieł w Zoruę, to był Poison Sting lecz na Twoje szczęście zmęczony Croagunk nie trafił w Twojego pokemona.
Tym czasem Litwick Fena zalewał przeciniwka falami Embera, najwyraźniej był to jedyny skuteczny atak przeciwko Kricketutowi, coc iekawsze świerszcz najwyraźniej nie posiadał ataków, które mogłyby dosięgnąć małego duszka, Fen nawyraźniej miał farta w tej walce.

Offline

#16 2025-06-20 23:54:54

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.90

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen powoli otarł kciukiem błoto z pyska Zoruy, jego twarz kamienna, zimna jak stal w cieniu.

> — Nie patrz na niego. Skup się. Oddychaj razem ze mną. Wdech… wydech… teraz Leer.



Zorua naprężył się, jego futro zadrgało, oczy zaszły czerwonym poblaskiem. Aura wokół niego zgęstniała, niosąc niemą groźbę.

Kaelen zrobił krok w bok, stając tuż obok, jakby gotów zasłonić swojego pokemona własnym ciałem — ale to nie była słabość, tylko rytuał. Spojrzał wprost na Croagunka, jakby sam chciał go zdominować spojrzeniem.

> — Iluzja. Teraz. Feint Attack — uderz znikąd, zostaw tylko cień i ból.



Zorua rozpłynął się w powietrzu, zostawiając po sobie smugę jak cień dymu. W miejscu, gdzie stał, pozostał tylko złowrogi cień – prawdziwy Zorua już szedł bokiem, łapy stąpające cicho, oczy skupione. I wtedy rzucił się do przodu, błyskawicznym ruchem podążając za rozkazem.

Kaelen nie odrywał wzroku, jego dłoń już była na kolejnym Pokéballu.

> — Jeszcze nie koniec. Zakończ to po naszemu. Astonish — blisko, mocno, z wnętrza gardła. Niech to poczuje aż do kości.



Zorua przysiadł na tylnych łapach, potem odbił się jak strzała – cały ruch był płynny, dziki, niemal taneczny. Krótki dźwięk rozciął powietrze – głęboki, przesiąknięty cieniem.

Kaelen rzucił Pokéballa w łukiem, niemal niedbale, jak ktoś, kto dokładnie wie, że ma już ten dzień pod kontrolą.

> — I tym razem grzecznie. Albo będziemy się bawić dalej.

Offline

#17 2025-06-22 06:20:37

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.90

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen otrzepał dłoń z błota, zsunął płaszcz z ramion, gotów zagrać ostro.

Zorua prychnął, zmrużył oczy, futro wokół karku zaczęło się jeżyć.

> — Dobra, lisie. Skup się. Leer – niech poczuje, że nie jesteś tu do miziania.



Zorua uniósł łeb, spojrzenie przeszło w lodowaty błysk. Czerwona poświata rozlała się po jego oczach jak burza nad Morzem Valor.

Kaelen przysunął się bliżej, czujny jak cień za plecami, jego dłoń ledwo widocznie zadrżała na pasku przy Pokéballu.

> — Teraz Scratch – idź nisko, celuj w nogi. Niech mu się zachwieje równowaga i już nie wstanie!.



Zorua rzucił się naprzód, łapy zostawiły krótkie ślady w błocie. Pazury błysnęły, szybkie, precyzyjne, jakby rzeźbił strach w ciele przeciwnika.

> — Teraz od razu Astonish! Z bliska, z dołu, z całym przeklętym impetem!



Lis odbił się w bok i jednym skokiem znalazł się przy przeciwniku. Jego pysk rozwarł się szeroko, a dźwięk, który z niego wydobył, był jak suchy trzask starego drewna – złowrogi, przeszywający.

Kaelen już trzymał Pokéball gotowy do rzutu.

> — Jak się jeszcze trzęsie na łapach… to znaczy, że jest gotowy. Teraz, do środka, cholerny twardzielu.


Rzut był pewny, prosty. Zorua wrócił obok Kaelena, ciężko dysząc, ale gotów, by powtórzyć całość… jeśli trzeba.

Offline

#18 2025-06-25 16:53:26

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

/Zorua nie posiada ruchu Astonish, lista róchów znajduje się w Twojej KArcie Postaci, jesli pokemon nauczy się nowego ruchu, ozstaniesz o t ym poinformowany w grze, a KP zostanie zaktualizowana. Fragmenty odpisów z niewłaściwymi ruchami, użyciem przedmiotów, których postać nie posiada itd. Będą ignorowane/


Pomysł z celowaniem w nogi przeciwnika okazał się trafiony, Croagunk poleciał na błotnistą ziemię,a  chcąc zamortyzować upadek udeżył w nią łapami i...utknął. Przez silne uderzenie jego łapy zatopiły się w gęstym błocie,a zmęczony pokemon nie miał siły ich wyciągnąć.

Pokeball udeżył w głowę ropuchy, jktóra zniknęła w promieniu światła. Kulka wylądowała z plasnięciem w błocie i zatzręsła się...raz...drugi...KLIK...pokeball znieruchomiał, Croagunk został złapany.
Kątem oka zauważyłeś,że Fen własnie podnosił z ziemi własnego pokeballa, jego przeciwnika nie było nigdzie widać, więc domyśliłeś się, że chłopak tez złapał pokemona.

Offline

#19 2025-06-25 22:03:50

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.115

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen wypuścił powietrze przez zęby, jakby właśnie zakończył serię ciosów własnymi pięściami. Podszedł wolnym krokiem do miejsca, gdzie Pokéball z Croagunkiem tkwił w błocie. Schylił się, wyciągnął go bez pośpiechu, opłukał w liściu z deszczówką i obrócił kulkę w dłoni — jakby ważył nie tyle nowego Pokémona, co potencjalne kłopoty.

Spojrzał kątem oka na Fena, który właśnie prostował się z własnym Pokéballem w dłoni.

> — Hej, niezła robota. Nie sądziłem, że ten świerszcz w fraku da się nabrać na twoje sztuczki. Chyba zaczynasz łapać nie tylko dusze, co? — rzucił z tym typowym dla siebie półuśmieszkiem, gdzie między ironią a uznaniem istniał bardzo cienki, ale wyczuwalny balans.



Potem kucnął przy Zorui, który stał nieco z boku — nie w pełnej gotowości, ale też nie kompletnie wyczerpany. Kaelen wyciągnął rękę i przesunął nią powoli po karku Pokémona, sprawdzając czy futro jest mokre od błota, potu czy... czegoś innego. Dotknął łopatek, szukając napiętych mięśni, ukłuć bólu, spięć. Przejechał palcami wzdłuż boków lisiego ciała, po linii żeber i barku, jakby układał mapę walki w głowie.

> — Trzymałeś się jak prawdziwy wilk — mruknął, bardziej do siebie niż do Pokémona. — Nie każdemu udałoby się tak wymusić szacunek... na czymś z jadem w żyłach.



Zorua prychnął cicho, nieco już spokojniejszy, i trącił pyskiem dłoń Kaelena. Ten podrapał go jeszcze za uchem — rzadko, oszczędnie, ale z autentyczną sympatią.

> — Odpocznij, bo jak wrócimy do miasta, może się okazać, że przygoda dopiero się zaczyna.

Offline

#20 2025-06-28 16:04:27

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Fem popatrzył na Ciebie i usmiechnął się z iskrą w oku, ta iskrą, którą tak w nim lubiłeś, iskrą radości z życia i cieszenia się z małych rzeczy i sukcesów, iskrą, która u tak wielu ludzi już dawno zgasła.
-Tak, dogadujemy się z Litwickiem, to sporo ułatwie, można powiedzieć,że prawie czyta mi w myślach...dobra robota mały-Zwrócił się do swojego pokemona chowając pokeball z nowym kompanem na co pokemon świeczka wypiął dumnie swoje woskowe ciało.

Twoje palce przesuwały się po ciele Zoruy, nie wyczułeś żadnych uszkodzeń czyzłamań, tylko jego mięciutkie, zwiewne futerko, jakbyś głaskał chmurę. Zorua był zmęczony walką ale nic poza tym...no...może jeszcze trochę dumny z siebie po Twojej pochwal.

-Zatem jesteśmy gotowi do dalszej drugi, miasto Eterna już niedaleko, będziemy mogli uzupełnić zapasy, podleczyć pokemony i wypytać ludzi...zastanawiałem się czy nie zahaczyć też o salę Eterny, nie kusi mnie zdobywanmie odznak ale wielu trenerwó pewnie walczyło w tej sali, pewnie trenerka co nieco usłyszała-Fen wyraźnie zamyślił się rozważając ten pomysł

Offline

#21 2025-06-29 00:48:18

OliverMax21
Użytkownik
Dołączył: 2025-06-13
Liczba postów: 12
AndroidChrome 137.0.7151.115

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

Kaelen wyprostował się, odrzucając na bok resztki napięcia po walce, a potem zerknął na Zoruę, który ziewnął przeciągle i wsunął pyszczek pod jego dłoń. Palce mężczyzny zagłębiły się w miękkim futerku — nadal ciepłym i pulsującym delikatną energią iluzji.

— Cały i zdrowy... dobry chłopak — mruknął z ulgą i czułością, której rzadko pozwalał sobie okazywać. Nachylił się niżej i dotknął czoła Zoruy swoim czołem. — Jeszcze trochę takich akcji i uznam cię za pełnoprawnego zabójcę cieni, co ty na to, pchełko??? — dodał z szelmowskim uśmiechem.

Kaelen spojrzał na Fena — na to jego spojrzenie, w którym tliła się ta sama, niezmienna iskra. Ciepła, naiwna… ale cholernie żywa. Taka, która przypominała, że świat to nie tylko ruiny, mrok i trupy pokémonów.

— Podoba mi się ten plan. — kiwnął głową. — Zajdziemy do Eterny, wyleczymy dzieciaki, sprawdzimy salę i może komuś przy okazji utrę nosa. — zaśmiał się cicho. — A jeśli liderka sali będzie miała długie nogi i język jak Hypno, to może sam coś z nią powalczę, co?

Zrobił pauzę, przenosząc wzrok na Fena, a jego ton zmiękł — ale tylko trochę.

— Chyba że ty wolisz, żebym najpierw cię rozgrzał, zanim zacznę flirtować z kimkolwiek innym. — szepnął z udawanym zamyśleniem, przysuwając się bliżej. — Bo wiesz… jesteś taki słodki, jak się skupiasz. A jak już skończymy śledztwo… mogę się skupić na tobie. Po same jaja.

Uśmiech, którym to zakończył, był pół żartem, pół groźbą — a może obietnicą?
Zorua spojrzał na nich obu i... ziewnął demonstracyjnie.

— Chodźmy, zanim jeszcze się tu rozpłyniesz jak ten twój Litwick wstydnisiu. — rzucił z uśmieszkiem, ruszając ścieżką w stronę ciemniejącego horyzontu, gdzie majaczyły już pierwsze zarysy Eterny.

Offline

#22 2025-07-01 19:02:19

Kaimi
Administrator
Dołączył: 2025-01-13
Liczba postów: 17
WindowsChrome 137.0.0.0

Odp: Mroczne cienie - gra Olivera

-Dzieciaki?...no proszę, ktoś tu ma na prawde dobry humor-Fen usmiechnął się do Ciebie wesoło
-Iiii...wrócił stary Kaelen-Chłopak wywrócił oczami z udawaną dezaprobatą po Twoim komentarzu o liderce, a chwilę późno zaczerwienił się jednak nie tak jak rano nad kociołkiem potrawki, zmieszany i zły teraz wydawał się....rozbawiony i może zadowolony z Twojego komenatrza? Nie czekając zbyt długo ruszył przodem pogwizdując...tak, pogwizdując.

Nie wiesz ile czasu minęło, na pewno było już jasno gdy las zaczął się przerzedzać, waszym oczom ukazało się miasto Eterna, błotnista ścieżka nagle przechodziła w brukowane ulice,w oddali widziałeś zielone wzgórze z poupularną w mieście statuą ale nad całym miastem górował potęzny budynek, wyglądał jak wieżowiec jakiejś firmy. Złyszałeś historie o tym budynku, był siedzibą niejakiego zespołu Galactic jednak od lat stał opuszczony z jakiegoś powodu nie zgodzono się na jego zburzenie,a  jednoczesnie nikt nie chciał go wynająć, nie wiedziałeś nic więcej poza tym,że raczej nie jest nawiedzony.

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] ClaudeBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
otrebusywarszawska - san-andreas-fire-department - createyourstories - firesrpg - riverdmta